Turystyka
Ciekawostki, legendy

Wystarczy zjechać parę kilometrów z drogi krajowej nr 42 z Radomska do Przedborza, by trafić do niewielkiego Chełma w gminie Masłowice i na Górę Chełmo.

Chełmską Górę widać z daleka, jest to bowiem najwyższe wzniesienie nie tylko w okolicy, ale w całym powiecie radomszczańskim. Po kwadransie, drogą wiodącą wśród wysokich drzew i zarośli, można trafić na szczyt.

Archeolodzy odkryli, że pierwsze umocnienia na Górze Chełmo pochodzą z X wieku. - Istniały kilkadziesiąt lat i zostały spalone. Były to prawdopodobnie umocnienia obronne albo miejsce kultu - mówi Tomasz Nowak, historyk i znawca lokalnych dziejów.

Gród kilka razy był odbudowywany, ale w końcu ludzie to miejsce opuścili. Pozostały po nich jedynie widoczne do dziś resztki wałów obronnych. Górę wzięły w posiadanie złe moce...

Okolice góry i jej szczyt miały zamieszkiwać duchy, a ściągające tu na sabat czarownice były ponoć szczególnym zagrożeniem dla krów. Obawy miejscowej ludności budziły liczne szczeliny. Ludzie wierzyli, że wewnątrz góry mieści się jaskinia, do której wejście znajduje się na szczycie. Niejeden zresztą próbował dostać się do niej. Bezskutecznie. Mówiło się też o ukrytych skarbach.

Najbardziej rozpowszechniona legenda mówi o śpiących we wnętrzu góry rycerzach lub uśpionym wojsku. Podania różnie tłumaczą, skąd w Chełmie wzięło się wojsko i do kogo należało. Niektóre głoszą, że na szczycie góry stał zamek należący do królowej Jadwigi. Po jej śmierci opustoszał, a otoczony lasami i zaniedbywany przez ludzi podupadł.

Góra Chełmska ma także swoją historię z okresu wojen szwedzkich. U jej podnóża rozegrała się bitwa, a broniący się na górskich szańcach polski oddział mocno szarpał wycofujących się spod Częstochowy Szwedów.

Jest też opowieść z powstania styczniowego, historia dowódcy pułku powstańczego, który, pochwycony przez nieprzyjaciół, został skazany na powieszenie. W ostatniej chwili uratowali go Polacy. Uratowany postanowił się zemścić. Rozbił na szczycie góry obóz, kazał nagotować jedzenia i zatruł je. Nadeszły wojska carskie, zwabione widokiem powstańców, ci upozorowali ucieczkę. Zgłodniali Rosjanie, ucieszeni odwrotem Polaków, rzucili się na jedzenie. Od trucizny miało umrzeć 70 z nich.

Niewiele jednak w tych opowieściach jest faktów historycznych. Na szczycie Chełmskiej Góry nigdy nie było zamku, historycy nie potwierdzają, żeby odwiedził górę któryś z królów. Także tajemnicze szczeliny to tylko geologiczny układ skał piaskowych. Prawdziwe są natomiast napisy na skalnej ścianie. Najstarsze pochodzią prawdopodobnie z XIX w.

W samym Chełmie warto zwrócić uwagę na kościół z odwróconym prezbiterium i ołtarzem zbudowanym od strony północnej. - Kościół ma także katakumby, teraz niewidoczne, zakryte podczas ostatniej przebudowy na przełomie XIX i XX wieku.

Kościół ma także swoją legendę. W podziemnym przejściu, łączącym go z Chełmską Górą, krążyć miał duch murgrabiego. Przejścia nie znaleziono, ale w XIX-wiecznych zapiskach znalazła się informacja o odkryciu - za figurą Pana Jezusa w bocznym ołtarzu - wejścia zamknięte kamienną płytą. Gdzie dziś znajduje się to wejście? Nie wiadomo. Zmienił się układ i wystrój kościoła.

Jeszcze jedna ciekawostka. Kościół stanął prawdopodobnie na miejscu pogańskiego cmentarzyska. Może gdzieś tam rzeczywiście czają się śpiący rycerze...

źródło: http://lodzkie.naszemiasto.pl